Naszym ostatnim przeciwnikiem w sezonie zasadniczym rozgrywek 2025/26 będzie GKS Tychy, a więc zawsze groźny dla nas rywal, z którym w ostatnich latach toczyliśmy niezwykle ciekawe boje. W listopadzie to my byliśmy górą, ustawiając mecz już w pierwszej kwarcie.

To było w naszym wykonaniu jedno z lepszych wyjazdowych spotkań w całym trwającym sezonie. W pewnym sensie można by je było ustawić w jednym szeregu obok meczu w Stargardzie, choć były to dwa zupełnie różne widowiska. Przeciwko PGE Spójni skazywani byliśmy w pewien sposób na pożarcie, bowiem pojechaliśmy tam w niebywale okrojonej rotacji, a zdołaliśmy wrócić z tarczą.

W Tychach z kolei wiadomo doskonale, że nikomu nie gra się łatwo. My jednak zadaliśmy temu kłam, od samego początku narzucając swój styl gry i ostatecznie zwyciężając bardzo pewnie. Z doskonałej wręcz strony zaprezentował się wówczas przede wszystkim Adam Kemp, który przy swoim nazwisku zapisał czternaście punktów, aż osiemnaście zbiórek, a także cztery bloki. Ale nasi pozostali liderzy także stanęli na wysokości zadania.

Karol Gruszecki i Patryk Kędel zagrali na bardzo wysokim poziomie, a z ławki świetną zmianę zapewnił nam Kuba Andrzejewski, który skończył tamten mecz z trzynastoma „oczkami” w zaledwie czternaście minut. W gronie gospodarzy wyróżnił się wtedy za to na pewno nasz były środkowy, Szymon Kiwilsza, który otarł się o double-double, zapisując na swoim koncie 14 punktów i 9 zbiórek.

I właśnie dla „Kiwiego” środowy mecz, na zamknięcie sezonu, będzie na pewno sentymentalny. Środkowy przez dwa lata bronił barw naszego klubu, dwukrotnie grając z nami w finale pierwszej ligi. Bez cienia jakiejkolwiek wątpliwości można stwierdzić, że nie udałoby nam się znaleźć w decydującej rozgrywce dwa razy z rzędu, gdyby nie właśnie Szymon, który po sezonie 2023/24 jako jedyny z kluczowych graczy pozostał na kolejne rozgrywki.

„Kiwi” jest zawodnikiem, który swojemu pracodawcy gwarantuje stały poziom, poniżej którego po prostu nie schodzi. W tym sezonie powtarza swoją średnią punktową sprzed roku (12,3), ale dla porównania notuje zdecydowany progres w kwestii zbiórek (9,1 na mecz teraz, 6 przed rokiem). Spowodowane jest to jednak w głównej mierze tym, że teraz pod koszem jest zdecydowanym liderem i gra dłużej, a u nas rok temu organizacja gry i walki na deskach wyglądała jednak inaczej.

To bez cienia wątpliwości właśnie próba ograniczenia jego poczynań może okazać się w ostatecznym rozrachunku bardzo ważnym aspektem meczu z GKS-em. A rywale naprawdę mają o co grać. Przed ostatnią kolejką kilka kwestii w czołowej ósemce jest już rozstrzygniętych. My zajmiemy na pewno pierwsze miejsce, a Spójnia drugie - tu nic się już nie zmieni. Decka Pelplin natomiast na pewno play-offy rozpocznie poza domem, ale na pewno nie u nas.

Według wyliczeń, które są dostępne na stronie Pulsu Basketu (pulsbasketu.com/pl/league/1lm/2026/table), podopieczni Rafała Knapa mogą zająć piąte, szóste lub też siódme miejsce, więc na pewno nie będą naszym rywalem w pierwszej rundzie, co miało miejsce przed rokiem - powtórki z rozrywki więc nie będzie. Do Bydgoszczy na mecze w niedzielę i poniedziałek zawita więc ze sporą dozą prawdopodobieństwa Kotwica Port Morski Kołobrzeg, którą może jeszcze play-offów pozbawić KKS Polonia Warszawa. By jednak tak się stało, „Czarne Koszule” muszą wygrać w hali Milenium różnicą aż 23 punktów. 

Wracając jednak do GKS-u. Zespół trenera Tomasza Jagiełki może finiszować w tabeli na 3. miejscu, a może też znaleźć się choćby na szóstej lokacie bez przewagi parkietu. Tyszanie zapewne zrobią, co w ich mocy, by zdobyć Grupa Moderator Arenę i rozpocząć play-offy u siebie. Nie wszystko jest jednak w rękach naszego najbliższego rywala, ale by marzyć o przewadze parkietu w pierwszej rundzie, należy zacząć od siebie i od tego, by w pierwszej kolejności samemu wygrać w ostatniej (technicznie ostatniej) kolejce sezonu zasadniczego 2025/26.

Początek środowego spotkania zaplanowano na godzinę 18:00. Zresztą jak wszystkie pozostałe starcia tej serii, co jest już tradycją. Pozostały jeszcze ostatnie bilety na ten mecz, więc serdecznie zachęcamy do zakupu i wspierania naszej drużyny w jej ostatnim boju całej fazy zasadniczej. A dla tych, którym nie uda się dotrzeć do hali przy Toruńskiej 59, przygotowana jest standardowo transmisja w serwisie Emocje.TV: https://nowe.emocje.tv/ppv/enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz---gks-tychy,357096.