W 31. kolejce rozgrywek Bank Pekao S.A. I ligi do Bydgoszczy zawita relegowany już do drugiej ligi zespół Miners Katowice. W tym sezonie ekipa trenera Łukasza Szczypki miała momenty, była w stanie ogrywać wyżej notowane drużyny, ale zabrakło jej regularności, by utrzymać się na tym poziomie rozgrywkowym.
Spotkanie teoretycznie będzie meczem o nic. Ale też nie do końca, bo choć drużyny ze Śląska już nic nie uratuje, to jednak poszczególni zawodnicy walczą do końca o swój potencjalny angaż w I lidze na kolejny sezon.
Nam absolutnie nic nie odbierze już pierwszej lokaty po sezonie zasadniczym, zaś drużyny naszych wtorkowych rywali nic już nie uratuje. I to pomimo tego, że w sezonie zasadniczym była ona w stanie dwukrotnie ograć WKK Active Hotel Wrocław i Novimex Polonię 1912 Leszno, a także po razie wygrać z Kotwicą Port Morski Kołobrzeg, OPTeam Energia Polska Resovią Rzeszów oraz z ŁKS-em Coolpack Łódź. I co najbardziej ciekawe, Miners te mecze wygrywali na wyjazdach!
Jeśli popatrzymy więc na bilans Miners poza własnym domem, to jest on dokładnie taki sam, jak chociażby pewnej już play-offów Decki Pelplin. Zdecydowanym problemem podopiecznych Łukasza Szczypki było więc wygrywanie przed własną widownią, co jest przecież absolutnym obowiązkiem dla drużyny, która walczy o pozostanie w rozgrywkach. I tu nie ma przypadku. Jeśli katowicki bilans Miners jest obecnie najsłabszy w lidze (2-13), to nie ma się co dziwić temu, że w sezonie 2026/27 tej ekipy na zapleczu ekstraklasy już nie ujrzymy.
Trudno więc dostrzec jakieś bardzo istotne pojedynki w tym starciu, które tak naprawdę będzie spotkaniem o przysłowiową pietruszkę. Mimo to jeden bardzo oczywisty smaczek można dostrzec. Rzecz jasna będzie to ojcowsko-synowskie starcie Grzegorza Skiby z jego synem, Adamem. 26-letni rozgrywający jest koszykarzem, który w swojej karierze balansuje na pograniczu drugiej i pierwszej ligi. Można stwierdzić nawet, że na tym niższym poziomie jest zazwyczaj czołowym playmakerem. Najlepszym tego dowodem niech będzie poprzedni sezon.
Wtedy Adam bronił barw Żubrów Chorten Białystok, z którymi wywalczył awans szczebel wyżej, ale po zakończeniu rozgrywek zamienił Podlasie na Śląsk, wybierając ofertę innego beniaminka. Ostatecznie jednak - stwierdzając pół żartem, a pół serio - przeznaczenia nie oszukał. W awansie Żubrów miał jednak swój bardzo duży udział, jednak jego droga z tym klubem rozeszła się po awansie. I choć poza drugą ligą grał on w przeszłości sporo także na zapleczu PLK, to ze swoim tatą zawsze się mijał. Do tego sezonu.
Jak na razie jest 1-0 dla tego bardziej doświadczonego, bowiem w pierwszym meczu obu drużyn wygraliśmy w Katowicach bardzo pewnie, 84:65. Adam był wówczas drugim strzelcem swojej drużyny, zapisując na swoim koncie 12 punktów. To było jednak o wiele za mało na nasz dużo bardziej zbalansowany i doświadczony zespół. I wydaje się, że właśnie ten drugi aspekt jest tym, którego Miners Katowice brakowało najbardziej w tym trwającym jeszcze sezonie. Jeśli popatrzymy na spotkania przegrane przez beniaminka różnicą mniejszą lub wynoszącą dokładnie pięć punktów, to dostrzeżemy aż pięć takich meczów.
Gdyby więc Miners wygrali te spotkania, byliby cały czas w grze o utrzymanie. Idąc o krok dalej, mamy kolejnych pięć meczów, które ekipa z Katowic przegrywała różnicą sześciu lub też siedmiu punktów. To już oczywiście dużo bardziej życzeniowe, ale gdyby jeszcze z tych pięciu spotkań, „Minersom” udało się wyrwać chociaż dwa, to byliby oni teraz pewni utrzymania, a może i nawet walczyliby o play-offy. To wszystko oczywiście duże gdybanie, ale na pewno trzeba zwrócić uwagę na pecha Miners w kilku meczach oraz właśnie mniejsze doświadczenie od rywali
Początek tego starcia zaplanowano na wtorkowy wieczór, bo pierwszy podrzut piłki nastąpi o godzinie 19:00. Zostało jeszcze trochę biletów na to starcie, jednak zdecydowanie radzimy się pospieszyć. Do końca sezonu zasadniczego pozostało już niewiele czasu, ale nasza drużyna cały czas potrzebuje niezbędnego wsparcia. Bo może i nic już nam nie zabierze pierwszego miejsca w ligowej tabeli po rozgrywkach zasadniczych, to jednak pewne problemy zdrowotne powodują, że gra nam się dużo trudniej, bo i rotacja jest okrojona, co pokazały nasze dwa ostatnie mecze na Podkarpaciu.
Teraz chcemy wrócić na zwycięską ścieżkę, co będzie dużo łatwiejsze z pomocą naszej wiernej i zawsze żywo dopingującej publiczności! A dla tych, którzy z różnych przyczyn nie będą w stanie zjawić się w Grupa Moderator Arenie, przygotowana jest transmisja w serwisie Emocje.TV: https://nowe.emocje.tv/ppv/enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz---miners-katowice,357040.


