Nie było lekko, jednak dzięki doświadczeniu naszych kluczowych zawodników pokonaliśmy ostatecznie WKK Active Hotel Wrocław 91:79. Niby przez cały mecz prowadzenie było po naszej stronie, ale to naprawdę nie było łatwe starcie, co też podkreślił później na pomeczowej konferencji Wojciech Dzierżak, nasz najlepszy tego dnia strzelec.
Do niedzielnego spotkania obie drużyny przystąpiły w sporych osłabieniach. W naszych szeregach zabrakło Martyce'a Kimbrough, jednak to goście mieli zdecydowanie gorzej, musząc sobie radzić w Grupa Moderator Arenie bez Brada Waldowa, a także bez Jakuba Koelnera, który wprawdzie siedział na ławce rezerwowych gości, ale przebrany w dres. Efekt tego był taki, że początek starcia należał zdecydowanie do nas. W mecz dobrze wszedł Wojciech Dzierżak i prowadziliśmy 8:0.
Dopiero wtedy przełamanie rywalom zapewnili Fryderyk Matusiak i Michał Kroczak, ale gdy po chwili goście popełnili kilka prostych błędów i zrobiło się 12:4, o czas poprosił Łukasz Dziergowski. My cały czas graliśmy jednak bardzo cierpliwie i konsekwentnie, ale w pewnym momencie się zacięliśmy i to z kolei Grzegorz Skiba zmuszony był poprosić o chwilę przerwy, bo naszym szeregom obronnym we znaki dawał się zwłaszcza Jakub Galewski.
I wtedy zaczęły się dla nas schody, bowiem to przyjezdni narzucili nam swój rytm, dochodząc nas na zaledwie dwa „oczka” (19:17). i choć ostatecznie po dziesięciu minutach prowadziliśmy 24:19, to chwilę później ratować musiał nas celną trójką Michał Chyliński, gdyż po dobrym początku drugiej odsłony w wykonaniu gości, było tylko 24:23. I choć utrzymywaliśmy swoje prowadzenie w kolejnych akcjach, to jednak wrocławianie cały czas byli bardzo blisko, nie załamując się w sytuacjach, gdy odskakiwaliśmy. I gonili.
Po celnej trójce Maksymiliana Zagórskiego zrobiło się tylko 34:32 i poniekąd znów musieliśmy zaczynać od nowa. No i cóż, zaczęliśmy. Mocniejsza defensywa, dobre akcje Karola Kamińskiego, trójka Wojciecha Dzierżaka i przy stanie 44:35 swój drugi czas na żądanie wykorzystał Łukasz Dziergowski. Wypracowaną do tego momentu przewagę utrzymaliśmy niemalże w całości do końca pierwszej połowy, bowiem do szatni udawaliśmy się z ośmiopunktowym prowadzeniem.
Po powrocie do gry zaczęliśmy ze sporym animuszem, czego najlepszym dowodem była nasza seria 9-0 na samym starcie trzeciej kwarty. To dało nam już spory komfort w następnych minutach, kiedy to mogliśmy bardziej kontrolować boiskowe wydarzenia. Mimo to za łatwo wcale nie było, gdyż wtedy goście wzięli się do pracy i zaczęli nadrabiać straty. Na nieco mniej niż cztery minuty przed końcem było 61:53, ale Marcin Nowakowski nie miał w planach tak tego zostawiać i zdobył pięć punktów z rzędu.
Swoje przysłowiowe pięć minut miał też w tej części Mikołaj Jamiołkowski. „Buła” zdobył trzy punkty, ale gromkie brawa zbierał zwłaszcza za swoją waleczność po obu stronach parkietu. Między innymi ten czynnik sprawił, że po trzydziestu minutach osiągnęliśmy 15-punktową przewagę (71:56). Wydawało się wtedy, że ostatnia część to już musi być formalność, jednak gdy rywale tę kwartę zaczęli od stanu 8:0, to przestało to być takie oczywiste.
Ponownie ratować zaczął nas jednak Marcin Nowakowski. Jego wejście pod kosz i celna trójka dały nam nieco oddechu, jednak bardzo ambitnie grający goście nie spuszczali głów. Gdy dwa rzuty wolne wykorzystał Jakub Galewski, było 83:76. Od razu jednak swoją klepkę na dystansie znalazł Karol Kamiński i znów zrobiło się dzięki temu nieco spokojniej. Do końca utrzymaliśmy już tę przewagę, dowożąc w miarę bezpieczne zwycięstwo do ostatniej syreny.
Enea Abramczyk Astoria – WKK Active Hotel Wrocław 91:79 (24:19, 24:21, 23:16, 20:23)
Enea Abramczyk Astoria: Wojciech Dzierżak 16, Karol Kamiński 15, Patryk Kedel 14, Adam Kemp 12, Karol Gruszecki 2 - Marcin Nowakowski 12, Jakub Andrzejewski 10, Michał Chyliński 7, Mikołaj Jamiołkowski 3, Mikołaj Kachelski 0.
WKK Active Hotel: Maksymilian Zagórski 16, Jakub Patoka 13, Fryderyk Matusiak 8, Michał Kroczak 6, Tomasz Ochońko 4 - Bruno Chalicki 13, Jakub Galewski 12, Karol Prochorowicz 6, August Chałupa 1, Daniel Grzejszczyk 0, Bartosz Perczak 0.


