W niedzielnym spotkaniu, które rozegrane zostanie w ramach 21. kolejki Bank Pekao S.A. I ligi koszykówki mężczyzn, na własnym terenie podejmiemy zawsze groźny i nieobliczalny WKK Active Hotel. Dodatkowym utrudnieniem będzie dla nas absencja Martyce'a Kimbrough oraz fakt, że wrocławianie dużo lepiej grają na wyjazdach niż u siebie.
Nasz najlepszy strzelec udaje się bowiem - z powodów osobistych - do Stanów Zjednoczonych. To dla nas niewątpliwa strata i jednocześnie ograniczenie pola manewru, zwłaszcza w ofensywie. Jednocześnie jest to szansa dla kogoś, by wejść w buty Tyce'a. Tym bardziej, że w ostatnim czasie wiele było takich spotkań, gdy to właśnie ktoś inny decydował o obliczu naszego zespołu.
W ostatnich kolejkach prym w ataku w naszych szeregach wiodą - na zmianę - Karol Gruszecki i Patryk Kędel. Gdy jeden z nich ma odrobinę słabszy dzień w ataku, pałeczkę przejmuje wówczas drugi. Równy poziom pokazuje ostatnio także Michał Chyliński, na którego długo czekaliśmy w trwających rozgrywkach. Gdy już jednak wrócił do gry, prezentuje się naprawdę dobrze. Nasz wychowanek jest bardzo groźny na dystansie, co zawsze przecież było jego silną bronią.
Teraz jednak pokazuje olbrzymią moc w tym elemencie, trafiając ponad 57 procent rzutów zza łuku! Oczywiście, próbka nie jest jeszcze bardzo wysoka, bo Michał zagrał jak dotąd osiem spotkań, niemniej „ręka mu chodzi”. Zwłaszcza w Bydgoszczy i to w tym roku. Gdyby bowiem wziąć pod uwagę tylko jego procent celnych trójek podczas meczów w Grupa Moderator Arenie w 2026 roku, będzie to jeszcze okazalszy wynik niż ten łączny.
„Chylu” w tym roku trafił bowiem przed własną widownią 10 z 14 wykonanych trójek, co przekłada się na wynik ponad 71 procent! Oczywiście nie nakładamy presji na Michała, ale byłoby bardzo miło, gdyby swoją skuteczność po prostu utrzymał, bo daje nam ona niekiedy niezbędny oddech w trudnych momentach. Tak było chociażby ostatnio przeciwko Noteci Inowrocław.
Niby utrzymywaliśmy swoją przewagę praktycznie przez cały mecz, ale osłabiony rywal był cały czas stosunkowo blisko. Do czasu. Po dwóch celnych trójkach z rzędu autorstwa właśnie Michała, odskoczyliśmy rywalom z +6 na +12, co dało nam już dużo większy komfort w końcówce trzeciej kwarty i w zasadzie przez całą ostatnią część gry, gdy mogliśmy już tak naprawdę kontrolować wynik.
A rywal w niedzielę będzie naprawdę niewygodny. Zarówno w tym, jak i w poprzednim sezonie, we Wrocławiu zagraliśmy bardzo dobre zawody i pewnie triumfowaliśmy. U siebie jednak tak kolorowo już nie było, bo w połowie listopada 2024 roku wygraliśmy u siebie zaledwie 78:77. W dodatku to WKK miało rzut na zwycięstwo, który minimalnie spudłował Michał Kroczak. W tamtym meczu świetnie w naszej hali czuł się zwłaszcza Jakub Koelner, więc bez wątpienia jest to gracz, na którego szczególnie musimy uważać.
WKK w tym sezonie jest drużyną, którą określić można paradoksalną. Oczywiście nie jest to jakiś przytyk w kierunku wrocławian, a stwierdzenie faktu. Jak bowiem wytłumaczyć to, że zespół dowodzony przez trenera Łukasza Dziergowskiego u siebie w domu osiągnął dotychczas bilans 3-7, zaś na wyjazdach może pochwalić się sześcioma zwycięstwami w dziewięciu spotkaniach? No przyznać trzeba, że jest to pewnego rodzaju paradoks.
I nie jest wcale też tak, że wrocławianie wygrywali na - teoretycznie - łatwiejszych terenach, bo za takie na pewno nie uchodzą hale w Stargardzie, Poznaniu czy też Kołobrzegu. Musimy więc mieć się mocno na baczności, bo - co wielokrotnie, w tym czy też w poprzednim sezonie, podkreślał trener Grzegorz Skiba - każdy przyjeżdża do Bydgoszczy z zamiarem sprawienia niespodzianki i tym bardziej bije się mocno na naszym terenie.
Początek spotkania zaplanowano na godzinę 18:00. Radzimy pospieszyć się z kupnem biletów, bo być może w momencie tej publikacji pozostały jeszcze ostatnie sztuki, a może już ich nie ma. Dla tych, dla których ich zabraknie, przygotowana jest transmisja w serwisie Emocje.TV: https://nowe.emocje.tv/ppv/enea-abramczyk-astoria-bydgoszcz---wkk-active-hotel-wroclaw,356166.


